Alles unter Kontrolle

OC rolnika nie zawsze obejmie psa

Wszystko zależy od tego, czy pies pełni w gospodarstwie funkcje użytkowe.

Sąd Najwyższy w uchwale z 20 czerwca 2017 r. (sygn. akt III CZP 114/16) rozstrzygnął zagadnienie prawne przedstawione mu przez Rzecznika Finansowego i stwierdził, że art. 50 ust. 1 ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2060 ze zm.) dotyczący zakresu przedmiotowego ubezpieczenia OC rolnika ma zastosowanie do szkód powstałych przy udziale wykorzystywanego przez rolnika psa. Zgodnie z rozpatrywanym przepisem odszkodowanie z ubezpieczenia rolników przysługuje, gdy rolnik jest zobowiązany do odszkodowania za szkodę, będącą następstwem śmierci, uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia bądź też utraty, zniszczenia lub uszkodzenia mienia, w aktualnym brzmieniu – w związku z posiadaniem przez rolnika tego gospodarstwa rolnego. Odwołanie do jedynie „posiadania”, a nie „prowadzenia” gospodarstwa oznacza bardzo szerokie ujęcie tej odpowiedzialności. Problematyczne było natomiast określenie, czy psa można zakwalifikować jako składnik gospodarstwa rolnego w rozumieniu art. 55[3] k.c., a orzecznictwo w tej kwestii było niejednolite. Wbrew pozorom, problem ma bardzo praktyczny wymiar. Wystarczy, że pies wybiegnie niespodziewanie z gospodarstwa na drogę, a jadący nią samochód wpadnie z poślizg i szkoda gotowa. Podobnie z rowerzystami, którzy zostali pogryzieni podczas przejażdżki – chcieliby wiedzieć, od kogo ewentualnie domagać się odszkodowania.

Pies składnikiem gospodarstwa

Sąd Najwyższy w uchwale tej uznał, że szkoda wyrządzona przez psa może być objęta ubezpieczeniem rolnika, ale tylko wtedy, gdy pies jest wykorzystywany użytkowo w gospodarstwie rolnym. SN zwrócił uwagę, że istota sporu nie leży w rodzaju (gatunku) zwierzęcia, ale w funkcji, jaką ono spełnia. Wykorzystywanie psów w gospodarstwach rolnych jest powszechną praktyką. Jeśli pilnują inwentarza, maszyn lub zbiorów, to stanowią element gospodarstwa niezbędny do jego prowadzenia, a więc pozostają z nim w funkcjonalnym związku, są jego częścią w rozumieniu. Szkody przez nie wyrządzone powinny być więc objęte odpowiedzialnością zakładu ubezpieczeń. SN podkreślił, że samo zdarzenie będące źródłem szkody nie musi mieć ścisłego związku z działalnością gospodarstwa. Inaczej trzeba jednak rozpatrywać sytuację, gdy szkoda została wyrządzona przez psa posiadanego przez rolnika, ale jako zwierzę domowe, które nie pełni żadnej roli w gospodarstwie – wtedy zakład ubezpieczeń nie przejmie odpowiedzialności za szkodę. Każdy przypadek musi być więc oceniany indywidualnie.

 

Domniemanie winy
 

Oczywiście, aby ubezpieczyciel poniósł odpowiedzialność z zawartej z rolnikiem umowy ubezpieczenia, należy wcześniej stwierdzić, czy odpowiedzialny byłby sam rolnik. Źródłem odpowiedzialności rolnika za szkody wyrządzone przez psa jest art. 431 § 1 k.c. Na jego podstawie ten, kto zwierzę chowa lub się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody. Chowanie zwierzęcia można rozumieć szerzej niż hodowanie, oznacza dostarczanie mu schronienia, żywienie, stałą opiekę nad nim. Posługiwanie się zwierzęciem to z kolei wykorzystywanie go do własnych celów. Przepis ten jest regulacją szczególną wobec art. 415 k.c. (ustanawiającą z kolei zasady ogólnej odpowiedzialności za szkodę) i dotyczy zdarzeń spowodowanych przez same zwierzęta, bez polecenia człowieka. Jeśli zachowanie zwierzęcia było sterowane przez człowieka, jego odpowiedzialność będzie rozpatrywana w oparciu właśnie o art. 415 k.c., nie zaś 431 § k.c.
Warunkiem uznania odpowiedzialności danej osoby na podstawie art. 431 § 1 k.c. nie jest to, aby miała prawo własności zwierzęcia, może być także jego posiadaczem (samoistnym lub zależnym), nawet w złej wierze. Ponosi ona odpowiedzialność na zasadzie domniemania winy – winy w nadzorze. Co ważne, przepis nie wymaga związku przyczynowego między zachowaniem człowieka a szkodą wywołaną przez zwierzę. Chcąc uwolnić się od odpowiedzialności, trzeba wykazać, iż nie ponosi się winy ani za czyn własny, ani za czyny osób, za które się odpowiada. Trzeba wykazać dochowanie należytej staranności w nadzorze nad zwierzęciem, a więc dopełnienia obowiązków, jakie zależnie od konkretnej sytuacji spoczywały na chowającym lub posługującym się zwierzęciem. W szczególności należy uwzględnić okoliczności związane z samym zwierzęciem, miejscem zdarzeń, podmiotami sprawującymi nadzór (tak Sąd Apelacyjny w Szczecinie w wyroku z 2 czerwca 2016 r., sygn. akt I ACa 17/16). Nie można się z niej zwolnić wykazaniem, że zwierzę nie znajdowało się pod nadzorem, albo że zabłąkało się lub uciekło. W takich jednak przypadkach odpowiedzialność może przejąć inny podmiot z chwilą, gdy dostaje się pod jego stałą pieczę albo ktoś inny się nim posługuje.
Dopiero stwierdzona według powyższych reguł odpowiedzialność rolnika może prowadzić do stwierdzenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń.

 
Joanna Śliwińska, radca prawny
Łukasz Kosmala, radca prawny